O budowaniu napięcia

Kiedy zastanawiałem się, o czym napisać dzisiejszy post, miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Niezwykłe i tajemnicze. Poruszające do głębi, intrygujące i… przerażające. Nie było wiadomo czy zaważy ono na dalszej przyszłości bloga, jedno jest pewne – to coś powróci. Powróci, by zetrzeć w proch wszystkie pomysły i dobre chęci… To był… To był…

Leń.

Ha ha ha, Drodzy Czytelnicy, tak, dzisiejszy wpis będzie poświęcony budowaniu napięcia. Jest to jeden z ważniejszych aspektów powodzenia akcji, ta nutka niepewności zawsze trzyma czytelnika do końca i dlatego warto przyswoić sobie tę umiejętność.

Budowanie napięcia składa się z kilku elementów. Na pewno nie raz oglądaliście filmy, w których uwaga widza jest natężona do granic, te same chwyty stosuje się w literaturze. Jednym z nich jest tak zwany leitmotiv. Powtarzające się sekwencje ruchów czy obrazów służą także do budowania napięcia. Wielokrotne przytaczanie tych samych scen, jedna po drugiej, w każdej akcja posuwa się kilka drobnych kroków do przodu, jest najlepszym sposobem na ukazanie zbliżającego się niebezpieczeństwa czy wydarzenia. Można dobitnie na końcu wprost powtórzyć te same wypowiedzenia, tuż przed głównym „bum”.

Słońce wstało powoli, leniwie budząc do życia ocean. Wraz z pierwszym blaskiem pojawiły się mewy. Skrzecząc śmiesznie, zachęcały statek do większej prędkości, ścigając się z nim.

Słońce podniosło się wyżej. Oślepiło wszystko i wszystkich swoim blaskiem. Stalowe burty okrętu odbijały promienie kaskadami barw. Kapitan zmrużył oczy.

Nad horyzontem nie było żadnej chmurki.

Wstawał dzień.

I wtedy, przeszywając ciszę spokojnego  poranka, z bocianiego gniazda rozległ się donośny krzyk:

– Rafa! Rafa z prawej burty!

Tutaj motywem powtarzającym się jest wschód słońca, jego wznosząca się tarcza i rozpoczynający się dzień. Można wyczuć tu delikatną atmosferę niepokoju, jakby wiadomo było, iż zaraz ma coś się stać.

Na mostku zadzwonił telegraf. Kapitan obrócił głowę i znowu zaczął obsrwować ruch statku. Płyniemy już coraz wolniej – pocieszył się… Ale złowroga góra była coraz bliżej. Dziób statku wcale nie zamierzał ominąć przeszkody. Skręcał, co prawda, ale zbyt wolno… Zbyt wolno… Jeszcze parę metrów… Parę sekund… Kapitan wytężył wzrok…

I znowu powtarza się ruch statku, powolny proces zmiany kierunku, tu w połączeniu z kolej nym elementem napięcia – z emocjami bohaterów. Są one z kolei nierozelwalne z okazywaniem tych uczuć zewnętrznie. Wchodzimy tu już po trosze w opis uczuć. Warto udoskonalić i tę umiejętność. Bohaterowie są też ludźmi, i co za tym idzie, mają też ludzkie reakcje. Dobrym sposobem jest opisanie gwałtownego wycbuchu tuż po punkcie kulminacyjnym napięcia. Z kolei przed tym warto podkreślić, w jakim napięciu nerwowym znjduje się osoba.

Na twarzy kapitana wystąpił pot.

Można także osiągnąć ten efekt poprzez stosowanie odpowiednio zbudowanych zdań. Przed momentem zwrotnym będą dominować te złożone, a kiedy akcja błyskawicznie się rozwinie, wszystkie opisy należy usunąć, by zredukować maksymalnie wypowiedzenie i skupić się na ukazaniu dynamiki.

A jakie Wy macie sposoby na budowanie napięcia?  Dajcie znać w komentarzach.

Reklamy

4 myśli w temacie “O budowaniu napięcia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s