Wielki poradnik Old Shatterhanda

Nar­ra­to­rem i głów­nym boha­te­rem wielu powie­ści Maya był czę­sto naj­słyn­niej­szy west­man i myśli­wiec na Dzi­kim Zacho­dzie – Old Shat­ter­hand, zawdzię­cza­jący swój przy­do­mek nie­zwy­kłym wła­ści­wo­ściom swej pię­ści. Potra­fił on bowiem powa­lić i pozba­wić przy­tom­no­ści prze­ciw­nika jed­nym, moc­nym ude­rze­niem po skroni. Jak on to robił? Przyj­rzyjmy się jego meto­dom na radze­nie sobie z róż­nymi prze­ciw­no­ściami losu.

Old Shat­ter­hand radzi: jak uwol­nić więź­nia? (przy­wią­za­nego do pala, strze­żo­nego przez stu pięć­dzie­się­ciu trzech Koman­czów)

Thun­der­storm! Gdzie znik­nęli Pit i Sam?! – krzyk­nął Shat­ter­hand, spo­strze­gł­szy brak swych towa­rzy­szy.

Oczy­wi­ście, zostali upro­wa­dzeni przez Indian. Logiczne.

Wygląda na to, że znowu będę się musiał pofa­ty­go­wać, bo nikt innny ich nie uwolni – powie­dział west­man ze źle ukry­waną dumą.

Zatem życzymy ci powodzenia. Tylko pokaż, jak to się robi.

1. A niech to! Znowu te gre­en­horny wpa­ko­wały się w kabałę. No i papa Shat­ter­hand będzie musiał prze­ry­wać zaj­mu­jącą kon­wer­sa­cję z Win­ne­tou.

2. Teraz Shat­ter­hand patrzy na ślady i mówi: Niech mój czer­wony brat zosta­nie w obo­zie. Pójdę uwol­nić jeń­ców. To na pewno Koman­cze. Tak się pisze w książ­kach.

3. Win­ne­tou nie ma nic prze­ciwko i zostaje przy ogni­sku. Old Shat­ter­hand zaczyna się skra­dać.

4. War­tow­nik? Czas użyć powa­la­ją­cej mocy pię­ści Shat­ter­handa.

5. Ugh! Krzy­czy India­nin i pada na zie­mię. Droga wolna.

6. Jak miło. Już widać jeń­ców. Teraz for­tel odwra­ca­jący uwagę. West­man rzuca garść pia­sku na krzak. Wojow­nicy pil­nu­jący poj­ma­nych kie­rują się w stronę, z której dobiegł sze­lest.

7. Shat­ter­hand bez­piecz­nie dociera do pala. Prze­cina więzy szyb­kim ruchem noża.

8. Chwila ciszy.

9. Wszy­scy dają nura w krzaki. Słowa podzięki do westmana.

10. W obo­zie indiań­skim podno­szą wrzawę. Ści­gaj­cie tego bia­łego psa, Shat­ter­handa!

11. Tere – fere. Shat­ter­hand wygrał. Znowu.

Pro­ste, prawda? Pozna­li­śmy wła­śnie taj­niki sztuki tra­per­skiej. Teraz i my możemy pośpie­szyć na ratu­nek poj­ma­nym. Ale parę rze­czy pozo­staje dla nas jesz­cze zagadką. Jak mu się zawsze udaje prze­ko­nać Indian do swo­ich racji?! Kła­nia się sztuka per­swa­zji Shat­ter­handa. Na szczę­ście powstał także odpo­wiedni porad­nik w trzech punk­tach.

Old Shat­ter­hand radzi: sztuka per­swa­zji

1. Magiczny kij (magiczna strzelba, sztu­cer Henry’ego etc.) Dla nie­wta­jem­ni­czo­nych: Old Shat­ter­hand był w posia­da­niu dwu­dzie­sto­pię­cio strza­ło­wego sztu­cera, który został mu poda­ro­wany przez zna­jo­mego rusz­ni­ka­rza. Natch­nie­niem dla opi­sa­nej broni był szes­na­sto strza­łowy Kara­bin Henry’ego (jak widać na załą­czo­nym obrazku), uży­wany w cza­sach wojny sece­syj­nej.

1860_Henry_Riflehttps://pl.wikipedia.org/wiki/Karabin_Henry_wz._1860

Z pamięt­nika Shat­ter­handa:

,,Sztu­cer ten (…)daje mi moż­li­wość sia­nia paniki w sze­re­gach Indian. Wyko­rzy­stu­jąc mity o nie­skoń­cze­nie wiel­kiej ilo­ści strza­łów, mogę sku­tecz­nie uży­wać tej broni jako osta­tecz­nego argu­mentu przy roz­ma­itych spo­rach. Wystar­czy jedno słowo o magicz­nej strzel­bie, która zaraz prze­mówi, by wódz oddał mi bez waha­nia jeń­ców”.

Radzę zaopa­trzyć się w sztu­cer, jak widać działa sku­tecz­nie.

2. Bo spalę wasze leki! India­nie wie­rzyli w roz­ma­ite tali­zmany, cho­wali je w skó­rza­nych worecz­kach i zawie­szali na szyi. Były one nazy­wane potocz­nie „lekami”, utrata ich wią­zała się z hańbą, wyklu­cze­niem z ple­mie­nia, do czasu zdo­by­cia nowych. Old Shat­ter­hand sku­tecz­nie wyko­rzy­stał i tę wła­ści­wość. Prze­pro­wa­dzi­li­śmy z nim wywiad, by dowie­dzieć się wię­cej.

Książ­ko­lo­gia: Jak opi­su­jesz reak­cje Indian na widok pło­ną­cej zapałki, zbli­ża­ją­cej się do woreczka z lekami?

Old Shat­ter­hand: Strach, prze­ra­że­nie, oczy wycho­dzą na wierzch, usta poru­szają się nie­ustan­nie w cichym: ugh, ugh!

Książ­ko­lo­gia: I wtedy?

Old Shat­ter­hand: I wtedy nastę­puje moment kry­tyczny. India­nin zazwy­czaj się prze­ła­muje, by oca­lić tali­zmany.

3. Bo spalę wasze dusze! (dum, dum, dum) Tłu­ma­czymy: Old Shat­ter­hand two­rzy piękny rysu­nek przed­sta­wia­jący wodzów indiańskich, a następ­nie grozi pod­pa­le­niem albo wystrze­le­niem w prze­strzeń mię­dzy­pla­ne­tarną. Zabo­bonni czer­wo­no­skó­rzy uwa­żają, że na papie­rze przed­sta­wione są ich dusze i od razu zaczy­nają giąć się w ukło­nach, i speł­niać każde żąda­nie west­mana.

Tyle na temat per­swa­zji. Jak widać, wszyst­kie tajemne tech­niki naszego Shat­ter­handa nie są takie straszne i spo­koj­nie sami możemy dosko­na­lić się w tej trud­nej sztuce. Dro­dzy Czy­tel­nicy, a jak Wy zapa­tru­je­cie się na poczy­na­nia naj­słyn­niej­szego z west­manów? Daj­cie znać w komen­ta­rzach.

Mate­riały: Nie­ziem­skie przy­padki czło­wieka, który wraz z Old Shat­ter­handem upo­lo­wał dzika, Joko­hama 1856.

Reklamy

6 myśli w temacie “Wielki poradnik Old Shatterhanda

  1. Święta prawda. A żeby posłuchać Indian i pokrzyzować im plany wystarczy tylko umieć przemieszczać się na czubkach palców i nauczyć się tak około z 15 indianskich narzeczy. Bułka z masłem

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s