Ekspedycja. Historia czyjejś miłości

Pamiętam, kiedy pewnego dnia robiłem coś na komputerze i trafiłem na link z hasłem i obrazkiem.  O, la, la – pomyślałem – to chyba musi być dobra książka. A zobaczyłem coś w tym stylu:

5.jpg

I takim oto sposobem moja polarna biblioteczka została doładowana kolejną pozycją – pozycją bez dwóch zdań wyjątkową. Opowiada ona historię podróży balonowej, opowiada o miłości i pewnym śledztwie kryminalnym. Cały czas jesteśmy w świecie XIX-wiecznych podróżników, cały czas mamy przed oczami mapę bieguna północnego i niby jest to cały czas ten sam motyw – jednak przedstawiony na dwóch płaszczyznach zmienia sprawę diametralnie.

Pierwsza z nich to niewątpliwie płaszczyzna psychologiczna. Autorka tej książki jest lekarką i ilustratorką, jak sama przyznaje, nienawidzi zimna, a spędza życie na mozolnym doszukiwaniu sie faktów odnośnie tej właśnie konkretnej wyprawy. Na okładce czytamy: Ekspedycja. Historia mojej miłości. Bea Uusma związała się sentymentalnie z Salomonem Andreem i jego balonowymi towarzyszami. Ich los stał się jej obsesją, a książka doskonale to ukazuje – akcja utrzymuje czytelnika w niepokoju, styl jest niepokojący, wydarzenia są niepokojące, wręcz pesymistyczne. Często bywa tak, że robi się dużo hałasu, poświęca się mnóstwo pracy, ogląda się te same przedmioty – bez skutku. Jak nierozwiązany kryminał. Tu jest trochę podobnie…

Ale o co w ogóle chodzi? Tu należy się historyczne wyjaśnienie. Salomon Andree i dwaj jego koledzy polecieli tym balonem hen, daleko… Do bazy wraca gołąb pocztowy, wszystko w porządku. Ale po trzech dniach dochodzi do awaryjnego lądowania na lodzie, w fatalnym miejscu, zupełnie nie tak, jak Andree sobie zakładał. Muszą uciekać, muszą wracać… Docierają na dziką Wyspę Białą. I nagle, nie wiadomo dlaczego, Andree przestaje pisać w dzienniku. Potem wszystko się urywa. I już nigdy nie wrócili.

Bea Uusma chce się dowiedzieć, dlaczego, co się stało, jak zginęli i z jakiej przyczyny. Od chwili, kiedy odnaleziono ich szczątki na Wyspie Białej, świat nauki podał mnóstwo teorii co do ich śmierci. I tutaj rozpościera się druga płaszczyzna tej książki – kryminał, który trzeba rozwiązać. Już na pierwszych stronach mamy wypisane dane, zeznania i dowody. I te powody śmierci.

Wychłodzenie, zatrucie tlenkiem węgla, morfina, włosień, brak tlenu w namiocie, opium, zatrucie witaminą A, zatrucie ołowiem, botulizm.

Trzeba coś wybrać, zagadka musi zostać rozwiązana. Jak w każdym kryminale jest i historia miłosna. Dotyczy najmłodszego uczestnika wyprawy, Nilsa. I jego narzeczonej na lądzie. Nils umarł pierwszy, wiadomo to od początku, albowiem jego ciało odnaleziono w kamiennym grobie. A kto miałby go pochować, jeśliby nie umarł na początku? Piszą do siebie listy, jeden z nich jest bardzo ważnym dowodem – Nils wyrzucił go z balonu przy starcie. Trzeba go poszukać, spoczywa między kamieniami wysp na Spitsbergenie.

Robi sie trochę ponuro, więc mam dla Was i dobre wieści 😉 Książka jest absolutnie piękna, ma ponad 300 stron, z czego połowę zajmują różnego rodzaju obrazki. Albo mamy jedno zdanie na stronie. Albo mapę. Albo szkic czaszki. Znajdziemy też zdjęcia z wypraw i ciekawe ich zestawienia ze zdjęciami współczesnymi, znajdziemy fajne nowoczesne grafiki balonów, znajdziemy ładne czcionki i świetną kolorystykę – słowem, książka aż kipi tym wszystkim.Chciałbym Wam zaprezentować kilka zdjęć, które chyba lepiej oddadzą ten mistrzowski design niż moja proza, która zawsze pozostanie w tyle za fotografią 😉

3
Artystyczne wariacje z lornetką w roli głównej
4
Albo w takiej wersji 😉
2
Cudowne zdjęcie na pierwszych stronach
IMG_1483.JPG
To, co wiemy, czyli fakty
IMG_1465.JPG
To, czego nie wiemy, czyli zagadka
IMG_1457.JPG
Trochę chemii na dobry początek
IMG_1455.JPG
Wspomniana wyżej narzeczona Nilsa
IMG_1475.JPG
Bibeloty, które rozegrały ważną rolę w śledztwie
IMG_1445.JPG
Szkielet znaleziony na Wyspie Białej
IMG_1494.JPG
I czaszka z tego samego miejsca
IMG_1470.JPG
Balonik ukryty pomiędzy stronicami
IMG_1371.JPG
Schludne mapy
IMG_1372.JPG
I piękne czcionki

Chyba na razie wystarczy fotografii, chociaż mam w zanadrzu jeszcze kilka ciekawostek ze środka książki – robiłem wczoraj całą sesję zdjęciową 😉

Ale wracając już do treści, co jest fajne w tej książce, to to, że została ona napisana w bardzo przystępny dla czytelnika sposób. Zainteresuje nie tylko fascynatów podróży – ma w sobie tak mało dat, suchych faktów i nudnych opisów, że będzie ciekawą lekturą dla każdego. Wciąga, bo często zakończenia rozdziałów czy nawet stron działają jak cliffhangery – aż się prosi, żeby odwrócić kartkę. I byle do zakończenia, aby się wreszcie dowiedzieć, co z ich śmiercią. Żeby Was jeszcze trochę potrzymać w niepewności, powiem, że to ciekawe, że Nils został pochowany, Fraenkel umarł w namiocie, a Andree na skale. Nic nie zdradzam, to wszystko wiemy już na początku. Aż stworzyłem sobie mały rysuneczek:

tent

Na przykład porównując tę książkę do ,,W królestwie lodu”, mogę zauważyć, że tamta jest bardziej wyczerpującą pozycją, lepszą dla osób, które już siedzą w temacie. Natomiast ,,Ekspedycja” jest idealna jako start z polarną przygodą.

Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. Autorka stanęła niejako w roli obrońcy Andreego i jego wyprawy – praktycznie wszędzie obok jego nazwiska można zauważyć epitety w stylu: szalony, wariat, lekkomyślny on, lekkomyślna podróż, fiasko. A Bea stara się dowieść, że ta podróż ,,musiała być coś warta. Coś”.

Reklamy

2 thoughts on “Ekspedycja. Historia czyjejś miłości

  1. Książka wydaje się ciekawa, jest przepięknie wydana (plastyki zwracają uwagę na takie rzeczy 😉 ).
    Niestety, na razie zdecydowania muszę sobie odpuścić… 😦 (No chyba, że wygram w Lotto, dostanę spadek po zapomnianym krewnym, albo znajdę skarb 😉 ).

    Polubione przez 1 osoba

    1. To prawda – oprawa graficzna jest tutaj jednym z ważniejszych aspektów, bo pozwala wczuć się w klimat i czyni lekturę niesamowicie przyjemną. Ja też zwracam uwagę na takie rzeczy 😉 I trzymam kciuki za znalezienie skarbu! 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s