Muzyka i ja

Na początku poruszę kwestię nowej kategorii, którą znajdziecie, klikając w menu na Inne pasje. Cóż to ma być? Jako iż konwencja bloga nie jest sztywna, nikt nie zamierza tu się puszyć, piszę często o kwestiach bardziej około literackich, a na dodatek mamy wakacje i lato w pełni, postanowiłem, że dodam zakładkę, w której opowiem co nieco o zainteresowaniach, które niekoniecznie wiążą się z przewodnim tematem tej strony.

Może w ten sposób wyjdzie na jaw, że pisarze to też ludzie, a nie cyborgi ślęczące w starej piwnicy nad maszyną do pisania 😉 (Choć może to dobry pomysł na fabułę książki – cyborg, który chce się stać pisarzem).

A teraz już w temacie. Wiem już mniej więcej, jak wygląda sytuacja z muzyką u moich znajomych i kilku osób, które też piszą, a które poznałem w sieci. Przemyślenia mogą się powtarzać, ale często pozostaje jedna rzecz, o której się nie zapomina po dziesięciu minutach – nowe utwory, polecone przez kogoś. Różnie z tym bywa, nie zawsze się przecież trafi w gust – nie ukrywam jednak, że parę razy skorzystałem i wyszedłem na tym nieźle 😉

To może teraz coś o sobie. Osobiście nie piszę przy muzyce – proces ten u mnie wymaga ciszy i skupienia. Czego jeszcze, pisałem pokrótce tu. Jednak pozostaje ona dla mnie niezbędna w większości pozostałych aktywności. I tak, na przykład, stymuluje mnie do myślenia, szczególnie ta rytmiczna, żywa. No i słucham jej tak po prostu, w ramach relaksu, odpoczynku. Nierzadko cieszę się przy muzyce, pomaga ona też, gdy okoliczności są wprost przeciwne – ratuje dobry nastrój. Tu cenię sobie zwłaszcza muzykę instrumentalną. Jak zapewne każdy, mam swoje ulubione soundtracki z filmów, mam wspaniałe kawałki, które kiedyś wpadły w ucho dzięki temu magicznemu czynnikowi – kompletnie nie do zdefiniowania.

Jest to też jeden z nośników inspiracji – jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało – dźwięki przechowują wspomnienia, stwarzają gotowe sceny, które przelewam potem na papier. Noszę się z pomysłem opowieści, w której bohater odzyska pamięć dzięki pewnemu utworowi z filmu z dzieciństwa.

A dzisiaj chciałbym się podzielić z Wami piosenkami niemieckiego zespołu Santiano. Tworzą oni szanty, gatunek, który bardzo lubię i śpiewać, i słuchać. Za co ich lubię? Dużo tego magicznego czynnika, a poza tym… Zapadająca w ucho melodia i wyrazisty charakter. Podobają mi się ich płaszcze 😉 Zobaczcie sami. Wiem, że nie każdy lubi ten typ muzyki, ale myślę, że będzie on dla kogoś jednak pewną inspiracją 😉

Jeśli jednak Wam się spodoba, z łatwością możecie znaleźć mnóstwo innych ich szant na You Tubie. Oczywiście to nie wszystko, czego słucham, ale nie można wrzucić tysiąca pozycji w jednym poście 😉

A jak to wygląda u Was? Piszecie/uczycie się/myślicie/gotujecie/biegacie/rysujecie przy muzyce? Polecicie ulubione utwory? Dajcie znać w komentarzach.

Reklamy

5 myśli w temacie “Muzyka i ja

  1. Też nie piszę przy muzyce, a przy rysowaniu, malowaniu jest mi to obojętne (student kierunku artystycznego, czy chce, czy nie, uczy się tworzyć w każdych warunkach). Często czerpię inspiracje z tytułów/ tekstów piosenek, czy utworów. Czasami lubię puścić coś w tle, a czasem muzyka po prostu mnie męczy i wolę bazgrolić w ciszy.
    Szanty uważam za przyjemną formę muzyki rozrywkowej, ale jakoś szczególnie nie przepadam. Jeśli chodzi o samych Santiano podoba mi się linia melodyczna, ale raczej nie lubię słuchać piosenek śpiewanych po niemiecku, wolę włoski, francuski, czy angielski. Natomiast uwielbiam wielu z niemieckich kompozytorów, zarówno tych należących już do klasyki i współczesnych 😉
    Na koniec mogę się pochwalić, że sama gram na flecie poprzecznym, ale to czysto hobbystycznie 😉
    Trzymaj się 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki za komentarz. Dla mnie większą inspiracją jest samo brzmienie niż tekst. No i może jeszcze okoliczności (na przykład czy dany utwór jest z filmu, który lubię). To częste, że ludzie nie lubią słuchać języka niemieckiego 😛 Dla mnie język nie robi większej różnicy, lubię posłuchać sobie brzmień z różnych części świata, głównym czynnikiem, który decyduje, jest sam utwór.
      Ze współczesnych bardzo sobie cenię Hansa Zimmera. Klasycy zasłużenie odpoczywają jako dobre Upiory Opery 😉 Oczywiście niezapomniane 😉
      Widzę, że mamy tutaj artystę o szerokich talentach! 😉

      Polubienie

  2. Ja z kolei bez przerwy chodzę w słuchawkach. W zależności od nastroju różne gatunki muzyki. Do tworzenia (trudno to nazwać rysowaniem albo pisaniem) zawsze słucham muzyki. Czasami też czytam przy muzyce (szczególnie kiedy czytam w pociągu lub w samochodzie [oczywiście musi pasować do lektury]). I wtedy to są soundtracki (Władca Pierścieni zdecydowanie najlepszy ;))
    Za popem nie przepadam (może z pewnymi wyjątkami).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja nie słucham przy czytaniu, ale przy podróżowaniu samochodem czy pociągiem jak najbardziej. Myślę, że to dlatego, że muzyka zbyt mnie wciąga i odwracałaby moją uwagę od czytanej treści. Soundtracki wygrywają! 😉

      Polubienie

  3. Jeszcze takich piosenkech niesłuchałem, ale nawet mi sie podobają 😉
    a tobie która sie najbardziej podoba z tych trzech?
    zapraszam do mnie dopiero zaczynam prowadzic bloga o muzyce 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s